Kategorie: Wszystkie | Druty | Dzieci | Krzyżyki | Kuchenna | Ogólne | Szydełko
RSS
sobota, 23 stycznia 2010
Kolejna notka kulinarna
Może powinnam "przekwalifikować" bloga? ;-)
Chociaż z drugiej strony, kucharzenie to przecież jak najbardziej ręczne robótki - odważanie, wsypywanie, dosypywanie, mieszanie, ugniatanie (no dobrze, w tych dwóch ostatnich mam doskonałego pomocnika) itd... - generalnie ręczna robota, więc niech zostanie tak jak jest :-)

Zachciało mi się pieczywa domowego. Bardzo. A że zakwas jakiś czas temu własnoręcznie zamordowałam (jakoś nie mogę się zmobilizować do nastawienia nowego), wybór padł na chleb francuski z piekarni po godzinach. Już na samym początku popełniłam błąd, bo zamiast 12 gram świeżych drożdży dodałam 18. Ciasto rosło jak szalone, zarówno te wystawione na blacie jak i te w lodówce. Wyrabiane było mikserem (może innym razem skuszę się na "rzucanie ciastem po blacie ;-)). Gdybym wcześniej znała odpowiedź, jaką Tatter udzieliła Kabamaidze, podsypałabym mąki w czasie wyrabiania ciasta mikserem, a tak podsypywałam przy każdym z 3 złożeń. Przy przekładaniu chleba na blachę bochenek trochę mi się rozklapł, lecz wsadzony do pieca - pięknie poszedł w górę.
Oto efekty:





Do oryginalnego przepisu jest odsyłacz wyżej, wpiszę jednak proporcje:

1 kg białej pszennej mąki chlebowej (ok. 12g białka) ( u mnie mieszanka mąki chlebowej typ 1100, mąki tortowej i szymanowskiej)
12g drożdży świeżych (lub 1 1/4 łyżeczki drożdży instant lub suszonych) (tu dałam plamę i wkruszyłam 18g świeżych drożdży)
18g soli
700g wody


1. Mieszanie i zagniatanie - tak jak już pisałam, po wymieszaniu składników resztę pracy      wykonał za mnie mój mikser.
2. Fermentacja główna - trwała 3 godziny
3. Składanie ciasta w godzinnych odstępach 3 razy
4. Dzielenie i kształtowanie ciasta - widać na zdjęciach ;-)
5. Ostatnia fermentacja - 1,5 godziny
6. Pieczenie - ok.35 minut, jednakże na koniec zmniejszyłam temperaturę.

Kiedy wyciągałam chleb z pieca - skórkę miał twardą jak kamień. Obawiałam się, że nie dam rady go pokroić, jednakże w czasie stygnięcia skórka zrobiła się smacznie chrupiąca :-)


Jutro, a właściwie już dzisiaj, dalszy ciąg eksperymentu

niedziela, 17 stycznia 2010
Kolejna weekendowa piekarnia
W której wzięłam udział. I nie żałuję :-), bo bułeczki zaproponowane przez Paulinę z Chlebek.tv są bardzo smaczne.

Bułeczki z czekoladą i kokosem

  • 570 g maki pszennej
  • 12 g drożdży suchych lub 24 g świeżych
  • ok 185 ml mleka
  • 85 g masła roslinnego (użyłam margaryny Kasia)
  • 5 łyżeczek cukru
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 2 rządki czekolady (6-8 kostek)(z braku czekolady w domu 'zagospodarowałam' do przepisu czekoladowe literki do ozdabiania tortów)
  • plus jajko do smarowania

Drożdże rozpuszczam w mleku z dodatkiem cukru. Odstawiam.

Czekoladę siekam w drobne kawałki, takie duże okruszki.

Do miski z mąką wrzucam wszystkie składniki. Mieszam. Następnie przekładam na blat i wyrabiam kilka minut, aż ciasto będzie puszyste i gładkie

(u mnie ciasto wyrabiał mikser)


Ciasto lekko smaruje olejem i wkładam do miski. Przykrywam i odstawiam na 1 h wyrastania.


Wyrośnięte ciasto wyjmuję, chwilkę wyrabiam. Dzielę na 8-9 części i formuję owalne bułeczki. One sporo urosną, więc lepiej moim zdaniem, zrobić ciut dłuższe niż szersze :) (podzieliłam ciasto na 12 kawałków, ale spokojnie można by je podzielić jeszcze, bo bułki sporo urosły, tak jak pisze Autorka)

Układam bułeczki na blaszce, w 2 rzędach w 1,5 cm odstępach. Przykrywam i odstawiam znowu na 1h.

Wyrośnięte bułeczki smaruję rozkłóconym jajkiem. Wstawiam do nagrzanego do 190 C piekarnika i piekę bułki ok 15 minut.

Bułeczki będą fajnie lekko złączone ze sobą, sa idealne na drugie śniadanie.

Smacznego :)



niedziela, 29 listopada 2009
Weekendowa piekarnia
Witam po długiej przerwie. I wcale nie robótkowo (chociaż i w tej dziedzinie coś tam się dzieje), ale tym razem kulinarnie.
Od jakiegoś czasu jestem zarejestrowana na kulinarnym forum. Uczestniczki forum organizują co tydzień wspólne pieczenie chleba, w którym i ja postanowiłam tym razem wziąć udział. Mam tym większą satysfakcję, że ostatnie chleby, które piekę, są to chleby na zakwasie - bez dodatku drożdży, no, poza wyjątkiem jednego smakowitego chleba, którego przepis zaczerpnęłam z blogu Liski.

W tym tygodniu gospodynią piekarni jest Zapbook. Z jej propozycji wybrałam
chleb na zakwasie z płatkami owsianymi
Przepis pochodzi z blogu Jane 

a podaję za Alicją 

 300 g mleka
 150 g wody
 200 g zakwasu
 600 g T 80 ale może być np. pół na pól T 65 i T 55,albo tylko 65( dałam zwykłą szymanowską i odrobinę graham )
 50 g maki żytniej jasnej
 100 g płatków owsianych
 15 g soli
 3 łyżki cukru, albo miodu ,albo melasy ..(dałam 3 łyżeczki miodu).

Wszystkie składniki włożyłam do dzieży Kitchen Aida, wyrabiałam hakiem. Ciasto musi być gładkie i nie klejące. Właśnie żeby nie było klejące - dodałam odrobinę tej graham, bo pomyliły mi się torby z mąkami, no i dałam tylko jakieś 400g płynów. Zostawić do wyrośnięcia kolo 4 godz. (u mnie ok. 3,5 godziny). Odgazować, uformować chleb( ja dwa zrobiłam), odstawiłam do wyrośnięcia w miskach, gdyż koszyczków do wyrastania jeszcze nie posiadam znowu na jakieś 4 godzinki. Nagrzać piekarnik do 210°. Naciąć chleb (nacinałam, choć tego absolutnie nie widać - znaczy się muszę nad cięciem popracować) , naparować piekarnik i piec okolo 40 minut. Chleb można też spryskać wodą i posypać płatkami owsianymi.

 No i mój chlebek. Pyszny bardzo.




02:05, basiaurban , Kuchenna
Link Komentarze (3) »
niedziela, 02 listopada 2008
...ciasto.

Zapraszam na sernik z rosą.




15:45, basiaurban , Kuchenna
Link Komentarze (4) »
WeekendowaPiekarnia Liczniki